Urodziłem się, aby umrzeć? - historia Olafa

Nie widzę nic, wszędzie panuje ciemność. Nie boję się. Czuje zapach jej ciała. Ciepło otula mnie z każdej strony, a wokół słyszę spokojny oddech sióstr i braci. Jest mi dobrze. Gniazdo jest moim schronieniem i jedynym światem jaki znam. 
Wszystko wokół mnie każdego dnia fascynuje bardziej. Do uszu docierają dźwięki, których nie znam - wprawiają w zachwyt, ożywiają. Przez cienką błonę powiek widzę szarość, cień jakby. Pierwsze refleksy światła wdzierają się do moich oczu - rażą. Niezdarnie pełzam w tę stronę, chcąc sprawdzić cóż to takiego. Matka chwyta delikatnie zębami, kładzie mnie przy sobie. Czuje ciepło jej brzucha - zapominam o wszystkim. Z dnia na dzień staję się silniejszy, a moje nieporadne łapy potrafią zanieść mnie ciut dalej. To mleko Matki daje mi tę siłę. Mój świat to Ona. [...]

Naszego gniazdo jest większe niż myślałem. Oczy też już przywykły do światła, choć na ogół panuje tu ciemność. Co jakiś czas w gnieździe pojawia się pożywienie. Niezgrabnie podchodzę, obwąchuję miskę, odchodzę. Coś mówi mi, że to jeszcze nie dla mnie, choć widzę, że Matka zjada w pośpiechu. Świat już też wydaje się jakby mniej straszny. Moje niegdyś słabe łapy, dziś pierwsze potrafią dobiec do matczynego sutka - jestem najsilniejszy z rodzeństwa. Nawet moje niegdyś nagie ciało, dziś pokryło się delikatnym, aksamitnym puchem - z każdym dniem coraz bardziej upodobniam się do Matki. [...]

Słyszę kroki. Światło żarówki rozbłyska. Robi się głośno i jakby nerwowo. Ktoś podchodzi do naszego gniazda - w dłoni trzyma pudło. Rodzeństwo znika jedno po drugim. Matka nerwowo biega po gnieździe, próbuje odpędzić intruza. Jestem najsilniejszy z nich wszystkich, uciekam ile sił w łapach - uda się! Nieznana dłoń chwyta mnie niecierpliwie, podnosi - widzę matkę spoglądającą na mnie z gniazda. Czuję niepokój. Zapada ciemność [...]

Ostre śwatło wdziera się do oczu. Staram sie nie okazywać strachu, w końcu zawsze byłem tym najodważniejszym z nas. Rodzeństwo wciska się w kąt nieznanego pomieszczenia. Tulimy się do siebie, to dodaje otuchy. Nie wiem ile czasu minęło. Ktoś podchodzi i wkłada do środka pożywienie. Jest podobne do tego, które jadła matka. Podchodzę do miski, wącham ciekawie, coś dalej mówi mi, że to nie dla mnie. Nigdzie nie ma ciepłego brzucha matki - jem. [...]

Jeden z moich braci czuje się źle. Nie je, siedzi niezdarnie w kącie. Ktoś podchodzi co jakiś czas i puka w szybę. Kładę się obok, staram się go ogrzać, ale to nie pomaga. Po kilku godzinach znika. [...]

Co jakiś czas pojawiąją sie nowi. Nie wiem skąd są, pachną jakoś dziwnie, inaczej. Ktoś podchodzi i wkłada ich między nas. Widzę ich przerażenie brakiem Matki. Nie czuję się dobrze. Z dnia na dzień brak mi sił. Moje futro, kiedyś z troską pielęgnowane przez Matkę, dziś już grzeje jakby słabiej. Wciskam się miedzy nowych, próbując się ogrzać. Zimno mi. [...]

Co jakiś czas znika jeden z nas - nikt nie wie dokąd go zabierają. W moim świecie już brak Matki, choć ta wciąż tak bardzo potrzebna mi do życia. Każdy mój dzień to walka. Wciąż czuję się źle. Ktoś podchodzi i wkłada rękę do środka. Już nie mam siły uciekać - jestem taki słaby. Znowu panuje ciemność, słyszę nieznane mi dźwięki - zostałem sam. [...]

Karton otwiera się na oścież - słyszę piskliwy śmiech. Ktoś niezdarnie wyciąga mnie ze środka i wkłada do plastikowej kaltki. Nie ma tu nikogo kto mógłby mi pomóc - pierwszy raz czuję strach. Leżę w kącie wspominając zapach Matki. Tęsknię za jej ciepłym brzuchem, za troską i poczuciem bezpieczeństwa. Znowu wyciągają mnie z klatki - podają z rąk do rąk. Jestem zmęczony. Niezdarnie staram się doczyścić moje zmierzwione futro. Boli mnie brzuch od tego, czym karmią mnie Duzi. Jem bo nie ma mleka. Jedzenie, to siła, ale czuję, że to, wcale nie czyni mnie silniejszym. Łapy straciły dawną siłę, futro blask, a ja tracę chęci na cokolwiek. Myślę, że sprawiam radość Dużym - widze ich grymas na twrzy, kiedy wyciągają mnie z klatki. Głaszczą mnie, tulą. Jest mi wtedy lepiej, ale i tak ciągle myślę o Matce. [...]

Widzę ciemność. Leże sam w moim plastikowym królestwie. Dookoła panuje cisza. Nigdy nie czułem się tak źle jak dziś. Nie mam siły jeść, z resztą już nie pamiętam kiedy ostatnio coś jadłem. Brzuch mam wielki i nadęty, dziś potrafię tylko leżeć. Duzi wyglądali na zatroskanych, ale wsadzili mnie do klatki i poszli spać. Wspominam zapach Matki. Moja pamięć nie musi sięgać daleko - to przecież było tak niedawno. Moje wspomnienia stają się mgliste. Jest mi jakby ciut cieplej. Układam się wygodnie, zamykam oczy i czuje Jej zapach. Już nic mnie nie boli...

Historia Olafa - ku przestrodze

To historia wymyślona przez nas. Czy można powiedzieć, że jest historią nieprawdziwą? Nie. Każdego dnia do sklepów zoologicznych trafiają maluchy zbyt wcześnie odebrane od matek. Dla nich często oznacza to jedno - śmierć. Co zainspirowało nas do napisania tej histori? Historia Olafa. Kólika, który trafił pod opiekę gabinetu Synergia

Poniżej kilka słów napisanych przez dr. Martę Białasik: 

"PRZECZYTAJ UWAŻNIE DO KOŃCA. NIE OCENIAJ, BO NIE TEMU SŁUŻY PONIŻSZY WPIS. I ZAPAMIĘTAJ NA ZAWSZE.



"Poznajcie Olafa. Mieszka ze mną od piątku. Został zakupiony w sklepie zoologicznym około miesiąca temu. 

Olaf pierwszy raz źle poczuł się 7 dni wcześniej, wtedy przez 24 godziny nie robił bobków i nie sikał. Bobki ruszyły, ale maluch pozostał smutny, markotny zgaszony. Gdy czekałam na Olafa, byłam pełna niepokoju, ale nie spodziewałam się, że będzie aż tak źle..
Mały stwór waży zaledwie 277 g!!!!!!!!!!! To waga około 3 tygodniowego maluszka! Zakładając nawet najgorszą z opcji (odebranie matce w wieku 2 tygodni i wystawienie na sprzedaż), po takim czasie pobytu w domu powinien być dużo, dużo większy. Olaf jest wyniszczony, skrajnie wychudzony i odwodniony (jego gałki oczne "zapadły się"), o cechach niedorozwoju fizycznego. Jego stan jest krytyczny, a rokowania bardzo złe. Jest nawadniany, co kilka godzin otrzymuje leki. Jego bobki mają wielkość główki od szpilki. Bardzo dużo pije. Aż boję się pomysleć jakie szkody i nieodwracalne zmiany uczyniła choroba z jego małym, drobnym ciałkiem. Najczęstszą przyczyną takich problemów są zaburzenia prawidłowej flory przewodu pokarmowego, a co za tym idzie - także układu immunologicznego, związane z przedwczesnym odebraniem od matki, który nie jest przygotowany na samodzielne pobieranie pokarmu. Takie sytuacje sprzyjają namnażaniu się pasożytów i bakterii, które radośnie grasują w małym, coraz słabszym ciałku. To spowodowało, że Olaf choć dużo jadł, pił i chciał żyć - jego organizm nie mógł się rozwijać i prawidłowo przyswajać składników pokarmowych niezbędnych do funkcjonowania. Umierał powoli od wielu dni, teraz umiera, a ja wierzę w cud.. 😟

Właściciele Olafa muszą się sporo nauczyć o opiece nad uszakiem, dlatego też z tego miejsca chcę do Was zaapelować:


1) Jeżeli królik wystawiony na sprzedaż w sklepie waży mniej niż 500 g - NIE POWINIENEŚ MYŚLEĆ O JEGO ZAKUPIE. Do tego, każdy z nich na pewno pochodzi ze źródła, które stanowi siedlisko chorób i wyzysku kosztem zwierząt. Nie łudź się, że komuś tam na nich zależy. Kto kochający zwierzę pozbędzie się go oddając gdzieś na sprzedaż?? Pomyśl o adopcji, o dobrych ludziach, którzy dla takich królików poświęcili swoje życie i czas. Którzy pomogą Ci zdobyć wiedzę, znaleźć lekarza dla uszaka, przygarniesz od nich przebadanego stwora z dokumentacją.



2) KRÓLIKI WAŻYMY MINIMUM 1 X W TYGODNIU. I nie ma odstępstwa od tej zasady! Nie uznaję żadnego argumentu polemizującego z tą opinią. Olaf jest tego doskonałym przykładem. Musicie kontrolować wage uszaka bez względu na wiek. Zazwyczaj zaburzenia masy ciała wyprzedzają objawy choroby. Wasz uszak może czuć się znakomicie, a waga niebezpiecznie spadać.



3) Jeżeli w Twoim domu pojawił się nowy królik - bezwłocznie umów się na wizytę u "zakróliczonego" lekarza! Wasza współpraca będzie dla niego bezcennym darem, którego może nie zrozumie, ale da mu zdrowie i szansę na długie życie. BARDZO MŁODY KRÓLIK + NIEŚWIADOMY WŁAŚCICIEL = prawdopodobnie KATASTROFA. Nie popełnij tego błędu!!"

27.02

Olaf odszedł. Nie dał rady, był zbyt maleńki!




3 komentarze:

Kiczix pisze...

To straszne, często widzę w sklepach zoologicznych takie maleńkie, biedne króliczki, które dopiero co przyszły na świat.. serce mi to rozwala, dlatego wszystkich znajomych i rodzinę proszę o adopcję - nie zakup. Biedny Olaf ;(

ZaKroliczeni ZaKroliczeni pisze...

Uświadamianie, to droga do sukcesu! Każde uratowane istnienie, każda osoba której otworzą się oczy - to SUKCES! Trzeba krzyczeć na głos NIE! Dlatego dziękujemy za to, że uświadamia Pani soich bliskich <3

Kiczix pisze...

Dla tych maluchów wszystko :)